1644547639.8dd5717.b4c50d90174847dd95df447a4a59988d

Jak się bawić z kotem, żeby było fajnie?

Witam Was serdecznie w trzecim artykule z karnawałowego cyklu poświęconego kociej zabawie. W styczniu dowiedzieliście się, co zabawa wnosi w kocie życie i czy kot musi polować. Dzisiaj skupimy się na tym, jak się z kotem bawić.

I ja wiem, że w tym momencie część z Was pomyślała, że jak to, że przecież koty bawią się same. Yyy no trochę tak. Ale bardziej nie. Kot niewychodzący i wykastrowany (sprawdź, czy kotki poddaje się sterylizacji czy kastracji), czyli taki, który nie musi dbać ani o żarcie, ani o rozmnażanie, a jego dzień polega głównie na spaniu, ma w sobie mnóstwo energii. Kumuluje się w nim również potrzeba łowów. No i jest wynudzony. W takim przypadku kot nie rozumie, że Twoja ruszająca się łydka to nie najlepszy obiekt łowiecki. A do samotnej zabawy nie zachęci go ta leżąca na podłodze piłeczka, co ją kupiłeś trzy miesiące temu w Lidlu.

Przykro mi, ale po prostu kot tak nie działa.

Żeby ukierunkować kocie zachowania w pożądanym przez nas kierunku (czyli żeby kot bawił się zabawką, a nie naszymi stopami), należy poświęcić mu czas i wyłuskać z siebie odrobinę kreatywności. Brzmi strasznie? Bzdura. Już mówię dlaczego.

Żeby mieć pojęcie o zabawie z kotem, musisz wiedzieć, że dzieli się ona na:
  • zabawę indywidualną, obiektem lub w polowanie,
  • zabawę jedzeniem,
  • zabawę socjalizującą.

Zabawa indywidualna, obiektem lub w polowanie

Koty polują samotnie, dlatego, żeby po zabawie w polowanie kot był usatysfakcjonowany, musi on polować bez udziału innych kotów. W ceremoniale polowania przeszkadza kotu też ludzki dotyk oraz zagadywanie. Według kociego etogramu, ofiarę koty także zjadają samotnie.

Czym się bawić?

W tekście o instynkcie łowieckim pisałam, że każdy kot ma swoją ulubioną zabawkę… tfu, ofiarę. Jako opiekunowie powinniśmy posiadać wiedzę, co to za ofiara. Przedmiot ten zapewne przypomina realną zdobycz. Nie jest od niej większy ani mniejszy, ani nie wydaje dziwnych dźwięków. Zwracam na to uwagę, bo dostępne kocie zabawki są bardzo różne i mogą być albo nierealistyczne, wywołujące strach, albo mogą walić chińskim klejem na kilometr i wtedy też będzie to badziew, a nie ofiara.

Dozwolone są wszystkie zabawki, które kota interesują i są dla niego bezpieczne podczas monitorowanej przez nas zabawy:
  • te przypominające myszy i inne małe ssaki: skórkowe myszki, małe piłeczki, atrapy na wędce, małe piłeczki z folii aluminiowej/papieru;
  • te, które przypominają węże i jaszczurki: np. tasiemki przymocowane do wędki;
  • takie udające muchy, koniki polne, motylki: małe obiekty przymocowane do elastycznego drutu;
  • te a’la ptaki: pióropusz na wędce lub pałeczce, kulka z piórkami;
  • ale też kasztany, nakrętki od butelek, sznurek z czymś szeleszczącym na końcu itd.

Czy wiesz, że koty szybko się nudzą zabawkami? Na pewno już o tym wiesz. W tej sprawie z kotami postępujemy jak z dziećmi – chowamy te zabawki, którymi kot się nie bawi i wyjmujemy je naprzemiennie. Dzięki rotacji kot się do nich nie przyzwyczai.

Jak się bawić?

Koty są zachęcone do polowania poprzez ruch ofiary, zatem zabawa w polowanie powinna być zabawą interaktywną. W takiej sytuacji koci opiekun przejmuje rolę ofiary: wykonuje zabawką krótkie, gwałtowne ruchy, chowa/ukrywa na chwilę zdobycz, po czym zdobycz znów powinna być ujrzana przez kota. Później ofiara (zabawka) zastyga w bezruchu, następnie ucieka. Wobec takich ruchów kot powinien uruchomić ‚ceremoniał’ łowiecki. Ofiarę oczywiście pozwalamy kotu złapać. To kot powinien cieszyć się zabawą najbardziej. Polowanie kończy się zjedzeniem ofiary – podajemy kotu przysmak. Kot się wycisza.

Jednak: na przykład nasza Balbina to fanka wszelkiego rodzaju myszy i jako jedyna bardzo często sama je wprawia w ruch, co jest u kotów raczej rzadkie. Tak też może się zdarzyć, ale to nie znaczy, że nie powinieneś zachęcać swojego kota do wspólnej zabawy.

Co ze wskaźnikiem laserowym?

Może być używany jako zamiennik ofiary, ale:
  • dla zachowania zdrowego wzroku naszego podopiecznego nigdy nie kieruj wiązki lasera w jego oczy ani w odbijające światło obiekty;
  • używaj lasera tylko do pewnego momentu, a później, aby nie wywołać u kota frustracji niemożnością złapania kropki, baw się z nim prawdziwą zabawką;
  • żeby kot czuł się szczęśliwy po takiej zabawie, ukryj w różnych miejscach przysmaki i kieruj laser na te miejsca.

Laser skierowany na drapak może pomóc kotu w nauce drapania właściwych, przeznaczonych do tego miejsc.

Zabawa jedzeniem

I zgrabnie przeszliśmy do kociej zabawy związanej z pokarmem. Otóż jeśli kot musi znaleźć lub wydobyć pożywienie, w pewnym stopniu zaspokaja to jego potrzebę kontrolowania rewiru i ją wzbogaca.

Jeśli ukryjemy w różnych częściach mieszkania przysmaki, to kot spędzi sporo czasu na ich wywąchiwaniu, szukaniu, wyjmowaniu i zjadaniu. Urozmaici to jego dzień i zapobiegnie nudzie. Należy jednak pamiętać, aby nie chować przysmaków w tych samych miejscach, a ich kaloryczność brać pod uwagę w codziennej kociej diecie.

Na rynku dostępne są też tzw. kule-smakule, czyli mniej lub bardziej okrągłe przedmioty z otworami, przez które wypada po jednym przysmaku, o ile kot poruszy kulą we właściwy sposób. Inna zabawka, z której należy wyjąć przysmak to np. ażurowe kostki lub maty z wysokimi wypustkami, między którymi kot operuje łapą, aby wyciągnąć smaczek.

Jednak: taka zabawa nie może kota frustrować. Kiedy tak się może zdarzyć? Gdy zabawa jest dla kota za trudna. Zadania związane ze zdobywaniem pożywienia powinny być wprowadzane i utrudniane powoli, w zgodzie ze zdolnościami poznawczymi kota i jego chęcią.

Szukanie ukrytych przysmaków w mieszkaniu to także dobry wstęp do zapoznania kota z nowym domem.

Zabawa towarzyska

Wiecie, w którym momencie życia koty zaczynają uczyć się kontaktów towarzyskich? Już od 3. tygodnia. Podczas zabawy z rodzeństwem i matką uczą się komunikacji z innymi kotami oraz wszystkich zachowań związanych z rywalizacją. Drapią się i gryzą wzajemnie i na podstawie reakcji drugiej strony uczą się kontrolować siłę.

Jeśli jednak kota spotkał nieszczęśliwy los, i z jakiegoś powodu tej nauki nie odbył (bo na przykład został zbyt wcześnie oddzielony od swojej grupy, został sam itd.), to taki kot może posiadać braki w samokontroli. Prowadzą one do agresywnej zabawy.

Z drugiej strony, jeśli kot jako maluch nauczył się, jak kontrolować siłę, a opiekun pozwala wykorzystywać ręce lub palce u stóp jako „ofiary”/obiekty do zabawy, to cała przyswojona samokontrola idzie w pizdu. Człowiek nigdy nie powinien zachęcać kota do bezwzględnej czy brutalnej zabawy ani do zabawy ludzkimi kończynami. Odradza się także zabawę w mocowanie między kotem a człowiekiem. Dlaczego?

Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że kot zareaguje silniej niż oczekuje od niego człowiek. Być może dlatego, że się wystraszy, dla obrony, pomyśli że człowiek nie kuma czaczy, albo właśnie przez zaburzoną samokontrolę. Kończy się to szramami, nierzadko bardzo głębokimi.

Kocio-ludzka zabawa powinna nie wpływać negatywnie na koci rozwój. Jeśli kot podczas zabawy stanie się agresywny, powinien dostać ostrzeżenie, np. „au!”. W takiej sytuacji przerywamy harce na 30-60 sekund lub na dłużej, aż kot się uspokoi i zacznie się kontrolować. Nasza chwilowa ignorancja względem koteła i przerwanie zabawy zapewni mu negatywne odczucie. Wystarczy ono, aby w dalszej zabawie kot zaczął się kontrolować.

Jak się bawić?

To już zależy od Ciebie i Twojego kota.

Na przykład nasza Kicia lubi, gdy człowiek wygląda do niej zza rogu, po czym ów człowiek się chowa. W tym czasie ona się skrada. Gdy znów ktoś wygląda, ona zamiera. Zabawa trwa, póki Kicia nie przybiegnie radośnie do naszych nóg myśląc, że jej nie zobaczyliśmy.

Amadeusz uwielbia, gdy rzuca mu się jego ulubioną drucianą zabawkę. On ją łapie w locie, rzuca na ziemię i czeka, aż zabawka znów do niego przyleci. Ewentualnie zabiera zabawkę, bawi się nią i przynosi, żeby znów mu ją rzucić (50 powtórzeń to norma).

Franciszek z kolei przepada za zabawą z wędką i doskonale wie, że potrzebny jest do niej człowiek.

Kocio-ludzka zabawa jest dla kota ważna, ponieważ buduje ona relację. Kot się bardziej oswaja, zwiększa się jego poczucie bezpieczeństwa, a poziom lęku i stresu spada.

Jeśli chodzi o zabawę towarzyską z innymi kotami:
  • na zbyt grubiańską lub bezwzględną zabawę nie mamy zbytnio wpływu (o ile jest to dla każdego z kotów zabawa);
  • nie każdy kot będzie chciał się bawić ze swoim kocim współlokatorem – zależy na jakim poziomie jest ich relacja;
  • koty mogą na siebie „polować”, skakać, stukać się wzajemnie łapkami, grozić wzrokiem – każde zachowanie należy obserwować i analizować, czy obu kotom sprawia ono przyjemność;
  • jeśli zabawa jest zbyt brutalna i jednemu z kotów to nie odpowiada, może na drugiego syczeć, prychać itd. Jest to wyznaczanie granic. Pamiętajmy jednak, że każdy kot to oddzielna historia, inne zachowanie i charakter. Zawsze warto zwracać uwagę i analizować, czy między naszymi kotami to jeszcze przyjaźń czy może jednak coś się wydarzyło i już niekochanie.

Podsumowując

Warto być zaangażowanym kocim opiekunem. Czas poświęcony naszemu kotu, w dodatku na organizację mu zabawy (różnorodnej: raz polowania, raz szukania smakołyków itd.), powiedzmy 15-30 minut rano i wieczorem (czyli w naturalnych porach aktywności kota), to inwestycja. Zwrot z niej to zrelaksowany kot, bibeloty na swoich miejscach i spokojnie przespana noc. Tego Wam i sobie życzę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *