Kocia Madka

Awidyna, alergia, salmonella. Czy kot może jeść surowe jajko? Obalam mity #2

Do niedawna byłam przekonana, że raz na jakiś czas można dać kotu surowe jajko. I tak właśnie robiłam. Rozbijałam skorupkę, jajo na talerzyk i bon apetit mon amour.

Potem w książeczce dla sześciolatków przeczytałam, że owszem, kota surowym jajem karmić można, ale tylko i wyłącznie żółtkiem. Bardzo mnie to zdziwiło, bo sądziłam, że podstawy kociego żywienia znam całkiem dobrze. Postanowiłam zatem sprawdzić, czy rzeczywiście powinnam sugerować się kocim poradnikiem dla dzieci. Okazało się, że… szukanie odpowiedzi nie było takie proste, jak mogłoby się wydawać.

Ale zanim wyjaśnienia, należy napisać, o co w ogóle tyle szumu.

Jajo ogólnie (ale w domyśle mam kurze jajo), jest super pożywne.

Żółtko

Żółtko zawiera cały szereg witamin, np. A, D, E, K, B12, a także takie składniki odżywcze jak wapń, potas, żelazo, fosfor, magnez czy selen. Ponadto, to doskonałe źródło luteiny, która dba o kondycję kociego oka, jak również lecytyny, jaka ma pozytywny wpływ na układ nerwowy oraz mózg. Żółtko ma w swoim składzie też kwasy omega 3 i 6, które wykazują działanie przeciwzapalne oraz wspierają prawidłową pracę serca, ale też wzrost komórek, który przekłada się na lepszy stan skóry i sierści. Jednak co najważniejsze, żółtko zawiera również biotynę.

Biotyna, inaczej zwana witaminą H, jest odpowiedzialna za wchłanianie witamin z grupy B. Aczkolwiek największy jej plus to świetna, mięciutka, błyszcząca sierść, piękne pazurki oraz zdrowa skóra. Niedobór biotyny w kociej diecie może zaowocować beznadziejnym stanem sierści, problemami skórnymi i złą przemianą materii. Ale… trzeba naprawdę się nagimnastykować, żeby ten niedobór u kota wywołać.

Przygotowując ten wpis, zetknęłam się w internecie z wieloma różnymi zdaniami na temat podawania kotu kurzych jaj. Niektóre były na swój sposób nawet kontrowersyjne. Postanowiłam zatem znaleźć jak najbardziej rzetelną odpowiedź. W podręczniku o żywieniu kotów i psów. I już Wam tłumaczę, o co tak naprawdę się rozchodzi.

Białko jaja, awidyna, alergia

Otóż całą niechęć wywołuje białko jaja. W jego surowej, mętno-przezroczystej postaci, znajduje się m.in. białko zwane awidyną. W części internetu przypisuje się jej wręcz demoniczne właściwości. I prawdą jest, że awidyna, podróżując przez jelita, uwielbia mocno się przytulić do biotyny, przez co nasza zajebista witaminka H nie ma zbytnio jak zadziałać. Jednak… według amerykańskich naukowców żółtko posiada o wiele więcej biotyny, niż białko awidyny, dzięki czemu sierściowe czary mary jednak się dzieje.

Jeśli to Cię nie przekonało, dalej raportuję za amerykańskim podręcznikiem i mam dla Ciebie jeszcze dwie ciekawostki. Pierwsza to fakt, że zdolność awidyny do wiązania biotyny ginie już w 85 stopniach C. Ale podczas obróbki termicznej, związki organiczne zawarte w jaju, rozpadają się. Gotując jajko, po części kastrujemy je z witamin i minerałów, więc nie ma ono już takiego wpływu na kondycję i zdrowie, jak jajko w postaci surowej. Czyli ja bym kotu jajka ani nie gotowała, ani nie smażyła.

Po drugie, awidyna przestaje wiązać biotynę również wtedy, gdy znajduje się w super kwaśnym środowisku. Czyli na przykład w takim, jakie panuje w kocim żołądku.

Mimo tego koci opiekunowie starają się unikać białka jajka z jeszcze jednego powodu. Otóż u naszych małych przyjaciół często jest ono alergenem. A objawami alergii jest między innymi… zły stan skóry i sierści.

Podsumowując, jeśli zastanawiasz się, w jaki sposób podawać kotu jajo, to masz do wyboru dwie opcje.

1. Surowe żółtko.
2. Całe surowe jajko, ale musisz obserwować, czy Twój kot nie ma reakcji alergicznej spowodowanej zjedzeniem białka.

Mogłabym na tym zakończyć. Jak się jednak okazuje, wielu kocich opiekunów martwi jeszcze jeden temat:

Czy jedząc surowe jajko, kot może zarazić się salmonellą?

Hipotetycznie… tak.
Faktycznie… według raportu Amerykańskiej Agencji Żywności i Leków to bardzo trudne, ponieważ wśród kotów i psów salmonelloza jest chorobą bardzo niepowszechną. Gdy zwierzę ma objawy salmonellozy, zwykle okazuje się, że towarzyszy temu jeszcze jakaś inna choroba lub silne osłabienie organizmu. Z kolei kocięta mogą zapaść na salmonellozę wtedy, gdy zjedzą naprawdę dużą ilość bakterii.

Badanie, na którym opiera się wyżej wspomniany raport, sugeruje, że częstość występowania psów i kotów z salmonellą w Stanach Zjednoczonych jest bardzo niska i stale maleje. W badaniu wskazano również, że głównym czynnikiem ryzyka zakażenia salmonellą jest surowa karma dla zwierząt domowych, jednak nie wskazano tu bezpośrednio na kurze jaja.

Niestety nie znalazłam informacji, jak często choroba ta występuje wśród kotów i psów w Polsce. Jednak… kurze jaja, które trafiają na polski rynek, są przebadane. Z kolei jeśli występuje zagrożenie zarażenia salmonellą, taka informacja pojawia się na stronie Głównego Inspektoratu Sanitarnego i szybko obiega media.

Krótko mówiąc, kurze jaja z zaufanego źródła nie powinny być zagrożeniem.

***
A na koniec mam dla Was jeszcze jajeczny bonus.

Trzecia część jajka to oczywiście skorupka. Również i ona jest bardzo pożywna. Otóż w skorupce występuje aż 25 minerałów. Co prawda, w dużej części są to sole wapnia, ale także miedź, cynk, selen, krzem czy siarka. Wapń wzmacnia kości, ale wspiera też koci metabolizm. Ważnym jest, że skorupka z jednego jajka zawiera około 800-1000 mg jonów wapnia, co stawia ją jako cenny dodatek w kociej diecie.

Jajeczne skorupki nie mają żadnego smaku.

Jeśli chcemy wprowadzić je do żywienia naszego kota, należy:

Już totalnie na koniec reasumując:

Dobranoc, pchły na noc!

***

Wspomniany w tekście podręcznik to „Canine and Feline Nutrition: A Resource for Companion Animal Professionals”, a jego autorzy to: Linda P. Case, Leighann Daristotle, Michael G. Hayek, Melody Foess Raasch.